Zwłoki Obcego

Posted: Wrzesień 22, 2012 in Obcy
Tagi: , ,

Potwierdza się, że 6 lipca 1947 roku odkryto z lotu ptaka zarys nie rozpoznanego obiektu w stanie Nowy Meksyk, dziesięć mil na północny zachód od Oseura Peak, oraz szczątków w odległości siedemdziesięciu pięciu mil na północny zachód od 509 atomowej grupy bombowej, stacjonującej na lotnisku w Roswell. Odkrycie w dniu 5 lipca 1947 roku innego, podobnego pojazdu, trzydzieści mil na wschód od lotniska wojskowego w Alamogordo, przekonało S-2 Sił Powietrznych Wojsk Lądowych, G-2 Wojsk Lądowych i ONI Marynarki Wojennej, że pojazd i wrak nie zostały wyprodukowane w Stanach Zjednoczonych.” W notatce nie ma wzmianki o odkryciu ciał obcych istot, ale zakładając, iż dokument jest oryginalny informacja taka byłaby dostępna tylko odpowiedniemu wydziałowi. Major Jesse Marcel miał całkowitą pewność, że wśród szczątków w pobliżu Corony nie znajdowały się żadne ciała i że czymkolwiek ten pojazd był, musiał wybuchnąć jeszcze nad ziemią. W nagranym wywiadzie dla Randle”a i Schmitta generał brygady Arthur Exon oświadcza, że w listopadzie 1947 roku osobiście przeleciał nad rejonem obu katastrof Na miejscu drugiego wypadku – które według Schmitta i Randle”a znajdowało się około trzydziestu pięciu mil na północny zachód od lotniska wojskowego w Roswell (lokalizacja wątpliwa, nie potwierdzona przez Exona) leżał główny korpus pojazdu. Exon powiedział: „Mówili” że są tam ciała, że wszystkie znaleziono poza pojazdem” lecz w nie najgorszym stanie. lnnymi słowy – nie były bardzo uszkodzone”. Co ciekawe, Exon utrzymywał, że nic nie wie o grupie Majestic-12. Twierdził jednak, że za prezydentury Trumana, już po incydencie w Roswell, został utworzony wysoce tajny komitet o nazwie Unholy Thirteen (Nieświęta Trzynastka) do sprawowania kontroli nad dostępem do wraku, ciał i wszelkich informacji, a potem także do meldunków o NOL-ach, Generał miał podobno powiedzieć, że członkami komitetu byli między innymi: generał Carl Spaatz pierwszy szef sztabu lotnictwa, James Forrestal póĽniejszy sekretarz wojny; i prawdopodobnie dyrektor CIA kontradmirał Hillenkoetter. (Exon oświadczył póĽniej, że sugerował te nazwiska jako wysoce prawdopodobne).

Stanton Friedman, który wiele lat poświęcił sprawie Majestic- 12, jest przekonany, że notatka informacyjna zawiera ważne dane także na temat incydentu w Roswell. Zgodnie z tym dokumentem, podczas operacji uzyskiwania szczątków, przeprowadzonej siedemdziesiąt pięć mil na północny zachód od Roswell, …rozpoznanie z powietrza ujawniło obecność czterech niewielkich człekopodobnych istot, które ewidentnie zostały . wyrzucone z pojazdu tuż przed eksplozją Spadły dwie mile na wschód od miejsca katastrofy, Wszystkie nie żyły , Ich ciała zostały mocno uszkodzone przez drapieżniki oraz działanie czynników atmosferyczny przez okres około jednego tygodnia, jaki upłynął od katastrofy do odkrycia szczątków. W celu pozyskania i zbadania tych ciał powołano specjalny , zespół uczonych..I tak dalej: Dzięki sprawnej akcji generała Twininga i doktora Busha, działających na polecenie prezydenta, wstępnie oceniono […] że dysk był najprawdopodobniej samolotem rozpoznawczym o krótkim zasięgu. Wniosek wysnuto przede wszystkim na podstawie rozmiarów pojazdu i braku zaopatrzenia. […] Analizę czterech martwych załogantów przeprowadził doktor Bronk. […] Wstępny wniosek grupy brzmi: […] że istoty te z wyglądu przypominają łudzi, ale biologiczne i ewolucyjne procesy, które doprowadziły do ich rozwoju, najwyraĽniej różniły się od obserwowanych lub zakładanych w wypadku Homo sapiens. Zespół doktora Bronka zaproponował, żeby w odniesieniu do tych istot stosować termin „pozaziemskie jednostki biologiczne” (EBE) aż do chwili, gdy ustali się bardziej precyzyjne określenie. Aczkolwiek w podrobionej notatce informacyjnej o MJ- 12 o tym się nie wspomina, podobno była jeszcze jedna katastrofa w Nowym Meksyku – na zachód od Soccoro, na Równinie San Augustin, gdzie świadkowie oprócz zniszczonego metalowego dysku, spoczywającego na płaskim pustynnym terenie, znaleĽli także martwe ciała i, przypuszczalnie, jednego żywego budzi wątpliwości. Jeśli nie podpisaną notatkę od Hillenkoettera (z 19 września 1947 roku) potraktować jako Ľródło informacji, to drugie odkrycie z lotu ptaka „nie rozpoznawanego obiektu” (nic licząc wraku siedemdziesiąt pięć mil na północny zachód od Roswell) musiało mieć miejsce dziesięć mil na północny zachód od Oscura Peak, trzydzieści pięć mil na południowy wschód od Socorro.

Czyli że wypadek zdarzył się na terenie poligonu White Sands, a nie na Równinie San. Agustin. Według raportu Hillenkoettera, pierwsze odkrycie dotyczyło miejsca położonego trzydzieści mil na wschód od lotniska wojskowego w Alamogordo i ponad sto mil na południowy wschód od Socorro – czyli też nie na Równinie. Jeden z pierwszych świadków to Grady L. „Barney” Barnett, inżynier budowlany pracujący w służbach konserwacji gleby, w owym czasie przydzielony do wojska w Magdalenie. Powiedział on swoim przyjaciołom – LaVerne”owi i Jean Maltaisom -że w końcu lat czterdziestych (jak potem ustalił Stanton Friedman, był to lipiec 1947 roku) natknął się na pustyni na metalowy „samolot” w kształcie dysku Kiedy go oglądał, nadeszła grupa ludzi, którzy przedstawili się jako część zespołu archeologicznego z Uniwersytetu Stanu Pensylwania. Według Maltaisów, Barnett przypomniał sobie, że ciała wypadły z pojazdu, który rozpadł się w momencie zderzenia z ziemią. Dysk zrobiony był z metalu, przypominającego zakurzoną stal nierdzewną. Kiedy Barnett podszedł bliżej, żeby się przyjrzeć, zauważył martwe ciała w środku oraz na zewnątrz pojazdu, wyrzucone wskutek uderzenia. Mówił, że wyglądały jak zwłok ludzi, ale nimi nie były – ich głowy, okrągłe, nieproporcjonalnie duże w stosunku do reszty ciała, były bezwłose, a oczy małe i dziwnie rozstawione; ubrania wykonane z jednego kawałka materii koloru szarego, bez zamków błyskawicznych, pasków czy guzików. Przybyło wojsko i otoczyło teren, Barnett opowiadał: „Powiedziano nam, żebyśmy opuścili ten rejon i nie rozmawiali z nikim o tym, co tu zobaczyliśmy […] że naszym patriotycznym obowiązkiem jest zachowanie milczenia”. W swoim oświadczeniu, dołączonym do informacji przeznaczonej dla komisji Kongresu, a przygotowanej przez Freda Whitinga i Fundusz na rzecz Badania NOL-i, LaVerne Maltais stwierdza: …Koło 1950 roku pan Bamett powiedział mi, że kilka łat temu, podczas wycieczki do Nowego Meksyku, odkrył rozbity samolot w kształcie dysku i ciała dziwnych istot. Był absolutnie pewny, że pojazd przybył z przestrzeni kosmicznej. Istoty te przypominały ludzi około czterech stóp wzrostu, szczupłej budowy, bezwłose, o wielkich gruszkowatych głowach i czteropalczastych dłoniach. Były odziane w ściśle przylegające, metalizowane kostiumy. Nie żyły. Pan Barnett powiedział, że gdy dokonał odkrycia, przyłączyło się doń kilka – cztery lub pięć osób z grupy archeologów. Wkrótce potem przybyło wojsko i wyprowadziło ich poza teren znaleziska.
Polecono im nie mówić o incydencie, Stwierdzono, że w interesie narodowym leży, aby się stąd co prędzej wynieśli. Pan Barnett był człowiekiem niezwykle prawym, który nigdy by nie skłamał.Jeszcze co najmniej trzech mieszkańców tej okolicy powiedziało Stantonowi Friedmanowi, że pamiętają katastrofę latającego spodka „na Równinie”: jeden potwierdził, że w nocy spodek zabrało wojsko, przez Magdalenę. W latach sześćdziesiątych William D. Leed III, pułkownik Korpusu Łączności Rezerwy Wojsk Lądowych USA, którego bardzo interesowała tematyka NOL-i, postanowił za radą kolegi oficera odwiedzić Barnetta. W oświadczeniu załączonym do informacji komisji Kongresu do spraw badania NOL-i stwierdza: …Na samym początku września 1964 lub l965 roku odwiedziłem pana Barnetta w jego domu w Roswell (Nowy Meksyk) i przedstawiłem się jako wojskowy interesujący się tą sprawą wyłącznie prywatnie. Rozmawiałem z nim przez kwadrans Opowiedział mi, że ponad dziesięć lat temu natknął się na latający spodek i dokładnie go obejrzał, a nawet dotykał. Nie był gorący, miał bardzo gładką powierzchnię i dwanaście stop szerokości. Barnett obszedł go wkoło, ale nie mógł dostać się do środka. Powiedział też, że dwa lub trzy dni póĽniej cały teren zaroił się od wojskowych z lotnictwa i piechoty, którzy zabrali „spodek”. Pana Barnetta co najmniej trzykrotnie przesłuchiwali póĽniej przez wiele godzin ludzie z różnych szczebli rządowych Polecono mu „zamknąć się”, straszono… Innym, bardziej kontrowersyjnym świadkiem rzekomego incydentu na Równinie San Agustin jest Gerald Anderson. Twierdzi on, że jako sześcioletni chłopiec znalazł się na miejscu katastrofy (w pobliżu Horse Springs) wraz z ojcem. bratem, wujem i kuzynem. Potwierdza, że na miejsce przybyło potem pięciu studentów i ich profesor (doktor Buskirk). Przysięga, że jedno z trzech obcych stworzeń przeżyło katastrofę. Podając wiele interesujących danych, zamieszczonych w książce Stantona Friedmana i Dona Berlinera Ctash at Corona. Schmitt i Randle odrzucają całą opowieść Andersona, Friedman i Berliner przytaczają kilka dowodów na jej autentyczność. Równina San Agustin rozciąga się sto pięćdziesiąt mil na zachód od Corony.

Czy rzekomo odnaleziony w pobliżu Horse Springs dysk rozbił się – w wyniku samoczynnej katastrofy czy też po zderzeniu z innym dyskiem, przypuszczalnie odkrytym bliżej Roswell? : Randle i Schmitt zadowolili się stwierdzeniem, że zespół archeologów przybył na miejsce katastrofy trzydzieści pięć mil na północny zachód od Roswell ( czyli tam, gdzie ich zdaniem znaleziono martwe ciała) – a nie na Równinę San Agustin. Friedman i Berliner polemizują z tym poglądem. A trzeba powiedzieć, że świadectwo Franka Kaufmanna, który oznaczył ten rejon, jest wysoce wątpliwe, jak tego przekonująco dowodzi Karl Pflock. W śród strażników wyznaczonych do pilnowania miejsca katastrofy, a póĽniej konwojowania ciał do bazy Roswell, był sierżant Melyin Brown. Wiele lat póĽniej opowiadał swojej rodzinie o tym incydencie. Jedna z jego córek, Beverly Bean, udzielając mi wywiadu stwierdziła: Kazano im utworzyć pierścień wokół tego co tam odkryto, a potem wszystko załadowano na ciężarówki Zabroniono im patrzeć i robić notatki. Kazano przysiąc, że dochowają tajemnicy. Pamiętam, jak ojciec opowiadał, że nie rozumie, dlaczego sprowadzili kontenery chłodnicze. Jemu i jeszcze jednemu facetowi kazali usiąść z tyłu i zawieĽć to wszystko do hangaru. Ciała były obłożone lodem Ojciec uniósł impregnowany brezent i zajrzał do środka. Zobaczył trzy (albo może dwa) martwe ciała. Powiedział nam, że nie można się było tych istot przestraszyć. Sprawiały wrażenie przyjaznych. Miały miłe, nieco azjatyckie twarze, ale głowy większe i żadne go owłosienia, skórę żółta.

Trochę się bał, bo wiedział, że mu nie wolno było tego robić, więc tylko rzucił na nie okiem. Według innego świadka, wstępnej autopsji dokonano w bazie lotniczej w Roswell. Glen Dennis, właściciel zakładu pogrzebowego Ballard, który miał kontrakt z bazą (w tym także na usługi przewozowe ambulansem), należy do licznych osób, które musiały podpisać oświadczenie dla komisji Kongresu, stwierdzające fakt pozyskania wraku statku obcych i ich ciał. Jego świadectwo jest, moim zdaniem, wiarygodne i przekonujące. Pewnego lipcowego popołudnia 1947 roku oficer zawiadujący kostnicą poprosił Dennisa o dostarczenie małych, hermetycznie zamkniętych trumien, na wypadek, gdyby były potrzebne w „przyszłości”. Po niecałej godzinie oficer znowu zatelefonował prosząc Dennisa o chemiczne preparaty do zabezpieczenia zwłok, które leżały na pustyni przez jakiś czas i pytając jak oddziałują one na skład chemiczny krwi i tkanek. Dennis wyjaśnił, że głównie posługują się silnym roztworem wodnym formaldehydu. Jego zastosowanie prawdopodobnie zmieni chemiczną strukturę ciała. Opowiada: „Zaproponowałem, że przyjadę do bazy, żeby mu pomóc, ale natychmiast odpowiedział, że chodzi o przyszłe zastosowanie”. Po godzinie Dennis otrzymał polecenie przewiezienia żołnierza rannego w bliżej nie określonym wypadku. Podjechał karetką od tyłu szpitala w bazie i zaparkował obok innego ambulansu. W jego oświadczeniu czytamy: „Drzwi były otwarte.

Zobaczyłem jakieś szczątki w kilku kawałkach. […] Miały długość około trzech stóp i przypominały stal nierdzewną, przebarwioną, jakby pod działaniem wysokiej temperatury. Dojrzałem jakieś dziwne pismo, przypominające egipskie hieroglify. Byli tam dwaj żołnierze z żandarmerii”. Po załadowaniu żołnierza do karetki Dennis udał się jeszcze do pokoju służbowego. Chciał znaleĽć pielęgniarkę-podporucznika, z którą łączył go romans. Zobaczyłem, że wychodzi z pokoju badań z maską na twarzy Powiedziała: „O rany, uciekaj stąd, bo będziesz miał kłopoty.” Potem weszła do drugiego pokoju, gdzie stał kapitan. Zapytał, kim jestem i co tu robię. Odpowiedziałem, a on kazał mi zostać. Mówię: „Chyba mieliście katastrofę? Czy chce pan, żebym był pod ręką?”. Odparł, żebym po prostu został. Przyszło dwóch żandarmów. Wyprowadzili mnie ze szpitala. Powiedzieli, że mają mnie eskortować do zakładu pogrzebowego. Potem inny kapitan poradził Dennisowi, żeby lepiej zapomniał, co tu widział, że nie było żadnej katastrofy i że jeśli komuś o tym powie, to napyta sobie kłopotów. Dennis na to: „Panie, jestem cywilem i nic mi nie możecie zrobić”. A kapitan: „Możemy. A potem ktoś wykopie twoje kości z piasku.” Następnego dnia Dennis próbował skontaktować się z pielęgniarką. Wreszcie sama zadzwoniła i umówiła się z nim. Ale uprzedzała: „Zanim ci cokolwiek powiem, musisz przysiąc, że nigdy nie wymienisz mojego nazwiska”. Dennis dał słowo, wówczas ona opowiedziała mu niesamowitą historię.

Dwaj lekarze poprosili ją, żeby notowała ich uwagi podczas wstępnej autopsji trzech małych ciał o wzroście trzy i pół do czterech stóp. Panował tam straszny zaduch, a obraz, jaki ujrzała, był najmakabryczniejszy w jej życiu – dwa okaleczone ciała, pozbawione członków, trzecie nietknięte; głowy nieproporcjonalnie wielkie w stosunku do korpusów, czaszki elastyczne; oczy głęboko osadzone, nosy wklęsłe, z dwoma małymi otworami; usta raczej jak szparki, a zamiast zębów coś, co lekarze określili mianem chrząstek; na miejscu uszu małe otwory osłonięte fałdem skóry; brak owłosienia, skóra pociemniała – zapewne wskutek działania słońca; ręce długie i smukłe, dłonie z czterema palcami zakończonymi czymś w rodzaju przyssawek. Pielęgniarka powiedziała, że zarówno jej, jak i lekarzom robiło się niedobrze. Trzeba było włączyć klimatyzację, żeby smród nie przedostał się do innych pomieszczeń szpitala. W końcu autopsji dokończono w hangarze. Glenn Dennis mówi. że pielęgniarka (wyjawiono, że nazywała się Naomi Maria Seiff) została przyniesiona do Anglii. PóĽniej dowiedział się, że zginęła podczas lotu treningowego. Jednakże nie było żadnych dowodów, iż taka katastrofa w ogóle miała miejsce. Oliver Wendell Henderson, podczas opisanych wypadków stacjonujący – w bazie w Roswvell, jest kolejnym świadkiem, który składał oświadczenie. Pappy. Hendersonson, mający dostęp do informacji ściśle tajnych prowadził przedsiębiorstwo lotnicze Green Hornct Airline, w którym między innymi łatały wojskowe samoloty transportowe C– 54 i C-47, przewożące ważne osobistości, uczonych oraz materiały z Roswell na wybrzeże Pacyfiku podczas prób z bombami atomowymi. Przeczytawszy w jakiejś gazecie z 1980 lub 1981 roku artykuł o Roswell, Henderson polecił go żonie ze słowami „To wszystko prawda. Jestem pilotem, który wiózł wraki NOL-i do Dayton w Ohio. Ponieważ teraz piszą już o tym w gazetach, myślę, że mogę ci o tym opowiedzieć.” Zgodnie z oświadczeniem Sappho Henderson, jej mąż opowiadał, że istoty były małe, o nieproporcjonalnie dużych głowach. „Powiedział, że ich ubrania zostały wykonane z materiału zupełnie niepodobnego do niczego, co kiedykolwiek widział. Mówił, że wyglądali dziwacznie. Jestem też przekonana, że wspomniał, iż ciała dla konserwacji obłożono suchym lodem.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s