Archive for the ‘Obcy’ Category

Zwłoki Obcego

Posted: Wrzesień 22, 2012 in Obcy
Tagi: , ,

Potwierdza się, że 6 lipca 1947 roku odkryto z lotu ptaka zarys nie rozpoznanego obiektu w stanie Nowy Meksyk, dziesięć mil na północny zachód od Oseura Peak, oraz szczątków w odległości siedemdziesięciu pięciu mil na północny zachód od 509 atomowej grupy bombowej, stacjonującej na lotnisku w Roswell. Odkrycie w dniu 5 lipca 1947 roku innego, podobnego pojazdu, trzydzieści mil na wschód od lotniska wojskowego w Alamogordo, przekonało S-2 Sił Powietrznych Wojsk Lądowych, G-2 Wojsk Lądowych i ONI Marynarki Wojennej, że pojazd i wrak nie zostały wyprodukowane w Stanach Zjednoczonych.” W notatce nie ma wzmianki o odkryciu ciał obcych istot, ale zakładając, iż dokument jest oryginalny informacja taka byłaby dostępna tylko odpowiedniemu wydziałowi. Major Jesse Marcel miał całkowitą pewność, że wśród szczątków w pobliżu Corony nie znajdowały się żadne ciała i że czymkolwiek ten pojazd był, musiał wybuchnąć jeszcze nad ziemią. W nagranym wywiadzie dla Randle”a i Schmitta generał brygady Arthur Exon oświadcza, że w listopadzie 1947 roku osobiście przeleciał nad rejonem obu katastrof Na miejscu drugiego wypadku – które według Schmitta i Randle”a znajdowało się około trzydziestu pięciu mil na północny zachód od lotniska wojskowego w Roswell (lokalizacja wątpliwa, nie potwierdzona przez Exona) leżał główny korpus pojazdu. Exon powiedział: „Mówili” że są tam ciała, że wszystkie znaleziono poza pojazdem” lecz w nie najgorszym stanie. lnnymi słowy – nie były bardzo uszkodzone”. Co ciekawe, Exon utrzymywał, że nic nie wie o grupie Majestic-12. Twierdził jednak, że za prezydentury Trumana, już po incydencie w Roswell, został utworzony wysoce tajny komitet o nazwie Unholy Thirteen (Nieświęta Trzynastka) do sprawowania kontroli nad dostępem do wraku, ciał i wszelkich informacji, a potem także do meldunków o NOL-ach, Generał miał podobno powiedzieć, że członkami komitetu byli między innymi: generał Carl Spaatz pierwszy szef sztabu lotnictwa, James Forrestal póĽniejszy sekretarz wojny; i prawdopodobnie dyrektor CIA kontradmirał Hillenkoetter. (Exon oświadczył póĽniej, że sugerował te nazwiska jako wysoce prawdopodobne).

Stanton Friedman, który wiele lat poświęcił sprawie Majestic- 12, jest przekonany, że notatka informacyjna zawiera ważne dane także na temat incydentu w Roswell. Zgodnie z tym dokumentem, podczas operacji uzyskiwania szczątków, przeprowadzonej siedemdziesiąt pięć mil na północny zachód od Roswell, …rozpoznanie z powietrza ujawniło obecność czterech niewielkich człekopodobnych istot, które ewidentnie zostały . wyrzucone z pojazdu tuż przed eksplozją Spadły dwie mile na wschód od miejsca katastrofy, Wszystkie nie żyły , Ich ciała zostały mocno uszkodzone przez drapieżniki oraz działanie czynników atmosferyczny przez okres około jednego tygodnia, jaki upłynął od katastrofy do odkrycia szczątków. W celu pozyskania i zbadania tych ciał powołano specjalny , zespół uczonych..I tak dalej: Dzięki sprawnej akcji generała Twininga i doktora Busha, działających na polecenie prezydenta, wstępnie oceniono […] że dysk był najprawdopodobniej samolotem rozpoznawczym o krótkim zasięgu. Wniosek wysnuto przede wszystkim na podstawie rozmiarów pojazdu i braku zaopatrzenia. […] Analizę czterech martwych załogantów przeprowadził doktor Bronk. […] Wstępny wniosek grupy brzmi: […] że istoty te z wyglądu przypominają łudzi, ale biologiczne i ewolucyjne procesy, które doprowadziły do ich rozwoju, najwyraĽniej różniły się od obserwowanych lub zakładanych w wypadku Homo sapiens. Zespół doktora Bronka zaproponował, żeby w odniesieniu do tych istot stosować termin „pozaziemskie jednostki biologiczne” (EBE) aż do chwili, gdy ustali się bardziej precyzyjne określenie. Aczkolwiek w podrobionej notatce informacyjnej o MJ- 12 o tym się nie wspomina, podobno była jeszcze jedna katastrofa w Nowym Meksyku – na zachód od Soccoro, na Równinie San Augustin, gdzie świadkowie oprócz zniszczonego metalowego dysku, spoczywającego na płaskim pustynnym terenie, znaleĽli także martwe ciała i, przypuszczalnie, jednego żywego budzi wątpliwości. Jeśli nie podpisaną notatkę od Hillenkoettera (z 19 września 1947 roku) potraktować jako Ľródło informacji, to drugie odkrycie z lotu ptaka „nie rozpoznawanego obiektu” (nic licząc wraku siedemdziesiąt pięć mil na północny zachód od Roswell) musiało mieć miejsce dziesięć mil na północny zachód od Oscura Peak, trzydzieści pięć mil na południowy wschód od Socorro.

Czyli że wypadek zdarzył się na terenie poligonu White Sands, a nie na Równinie San. Agustin. Według raportu Hillenkoettera, pierwsze odkrycie dotyczyło miejsca położonego trzydzieści mil na wschód od lotniska wojskowego w Alamogordo i ponad sto mil na południowy wschód od Socorro – czyli też nie na Równinie. Jeden z pierwszych świadków to Grady L. „Barney” Barnett, inżynier budowlany pracujący w służbach konserwacji gleby, w owym czasie przydzielony do wojska w Magdalenie. Powiedział on swoim przyjaciołom – LaVerne”owi i Jean Maltaisom -że w końcu lat czterdziestych (jak potem ustalił Stanton Friedman, był to lipiec 1947 roku) natknął się na pustyni na metalowy „samolot” w kształcie dysku Kiedy go oglądał, nadeszła grupa ludzi, którzy przedstawili się jako część zespołu archeologicznego z Uniwersytetu Stanu Pensylwania. Według Maltaisów, Barnett przypomniał sobie, że ciała wypadły z pojazdu, który rozpadł się w momencie zderzenia z ziemią. Dysk zrobiony był z metalu, przypominającego zakurzoną stal nierdzewną. Kiedy Barnett podszedł bliżej, żeby się przyjrzeć, zauważył martwe ciała w środku oraz na zewnątrz pojazdu, wyrzucone wskutek uderzenia. Mówił, że wyglądały jak zwłok ludzi, ale nimi nie były – ich głowy, okrągłe, nieproporcjonalnie duże w stosunku do reszty ciała, były bezwłose, a oczy małe i dziwnie rozstawione; ubrania wykonane z jednego kawałka materii koloru szarego, bez zamków błyskawicznych, pasków czy guzików. Przybyło wojsko i otoczyło teren, Barnett opowiadał: „Powiedziano nam, żebyśmy opuścili ten rejon i nie rozmawiali z nikim o tym, co tu zobaczyliśmy […] że naszym patriotycznym obowiązkiem jest zachowanie milczenia”. W swoim oświadczeniu, dołączonym do informacji przeznaczonej dla komisji Kongresu, a przygotowanej przez Freda Whitinga i Fundusz na rzecz Badania NOL-i, LaVerne Maltais stwierdza: …Koło 1950 roku pan Bamett powiedział mi, że kilka łat temu, podczas wycieczki do Nowego Meksyku, odkrył rozbity samolot w kształcie dysku i ciała dziwnych istot. Był absolutnie pewny, że pojazd przybył z przestrzeni kosmicznej. Istoty te przypominały ludzi około czterech stóp wzrostu, szczupłej budowy, bezwłose, o wielkich gruszkowatych głowach i czteropalczastych dłoniach. Były odziane w ściśle przylegające, metalizowane kostiumy. Nie żyły. Pan Barnett powiedział, że gdy dokonał odkrycia, przyłączyło się doń kilka – cztery lub pięć osób z grupy archeologów. Wkrótce potem przybyło wojsko i wyprowadziło ich poza teren znaleziska.
Polecono im nie mówić o incydencie, Stwierdzono, że w interesie narodowym leży, aby się stąd co prędzej wynieśli. Pan Barnett był człowiekiem niezwykle prawym, który nigdy by nie skłamał.Jeszcze co najmniej trzech mieszkańców tej okolicy powiedziało Stantonowi Friedmanowi, że pamiętają katastrofę latającego spodka „na Równinie”: jeden potwierdził, że w nocy spodek zabrało wojsko, przez Magdalenę. W latach sześćdziesiątych William D. Leed III, pułkownik Korpusu Łączności Rezerwy Wojsk Lądowych USA, którego bardzo interesowała tematyka NOL-i, postanowił za radą kolegi oficera odwiedzić Barnetta. W oświadczeniu załączonym do informacji komisji Kongresu do spraw badania NOL-i stwierdza: …Na samym początku września 1964 lub l965 roku odwiedziłem pana Barnetta w jego domu w Roswell (Nowy Meksyk) i przedstawiłem się jako wojskowy interesujący się tą sprawą wyłącznie prywatnie. Rozmawiałem z nim przez kwadrans Opowiedział mi, że ponad dziesięć lat temu natknął się na latający spodek i dokładnie go obejrzał, a nawet dotykał. Nie był gorący, miał bardzo gładką powierzchnię i dwanaście stop szerokości. Barnett obszedł go wkoło, ale nie mógł dostać się do środka. Powiedział też, że dwa lub trzy dni póĽniej cały teren zaroił się od wojskowych z lotnictwa i piechoty, którzy zabrali „spodek”. Pana Barnetta co najmniej trzykrotnie przesłuchiwali póĽniej przez wiele godzin ludzie z różnych szczebli rządowych Polecono mu „zamknąć się”, straszono… Innym, bardziej kontrowersyjnym świadkiem rzekomego incydentu na Równinie San Agustin jest Gerald Anderson. Twierdzi on, że jako sześcioletni chłopiec znalazł się na miejscu katastrofy (w pobliżu Horse Springs) wraz z ojcem. bratem, wujem i kuzynem. Potwierdza, że na miejsce przybyło potem pięciu studentów i ich profesor (doktor Buskirk). Przysięga, że jedno z trzech obcych stworzeń przeżyło katastrofę. Podając wiele interesujących danych, zamieszczonych w książce Stantona Friedmana i Dona Berlinera Ctash at Corona. Schmitt i Randle odrzucają całą opowieść Andersona, Friedman i Berliner przytaczają kilka dowodów na jej autentyczność. Równina San Agustin rozciąga się sto pięćdziesiąt mil na zachód od Corony.

Czy rzekomo odnaleziony w pobliżu Horse Springs dysk rozbił się – w wyniku samoczynnej katastrofy czy też po zderzeniu z innym dyskiem, przypuszczalnie odkrytym bliżej Roswell? : Randle i Schmitt zadowolili się stwierdzeniem, że zespół archeologów przybył na miejsce katastrofy trzydzieści pięć mil na północny zachód od Roswell ( czyli tam, gdzie ich zdaniem znaleziono martwe ciała) – a nie na Równinę San Agustin. Friedman i Berliner polemizują z tym poglądem. A trzeba powiedzieć, że świadectwo Franka Kaufmanna, który oznaczył ten rejon, jest wysoce wątpliwe, jak tego przekonująco dowodzi Karl Pflock. W śród strażników wyznaczonych do pilnowania miejsca katastrofy, a póĽniej konwojowania ciał do bazy Roswell, był sierżant Melyin Brown. Wiele lat póĽniej opowiadał swojej rodzinie o tym incydencie. Jedna z jego córek, Beverly Bean, udzielając mi wywiadu stwierdziła: Kazano im utworzyć pierścień wokół tego co tam odkryto, a potem wszystko załadowano na ciężarówki Zabroniono im patrzeć i robić notatki. Kazano przysiąc, że dochowają tajemnicy. Pamiętam, jak ojciec opowiadał, że nie rozumie, dlaczego sprowadzili kontenery chłodnicze. Jemu i jeszcze jednemu facetowi kazali usiąść z tyłu i zawieĽć to wszystko do hangaru. Ciała były obłożone lodem Ojciec uniósł impregnowany brezent i zajrzał do środka. Zobaczył trzy (albo może dwa) martwe ciała. Powiedział nam, że nie można się było tych istot przestraszyć. Sprawiały wrażenie przyjaznych. Miały miłe, nieco azjatyckie twarze, ale głowy większe i żadne go owłosienia, skórę żółta.

Trochę się bał, bo wiedział, że mu nie wolno było tego robić, więc tylko rzucił na nie okiem. Według innego świadka, wstępnej autopsji dokonano w bazie lotniczej w Roswell. Glen Dennis, właściciel zakładu pogrzebowego Ballard, który miał kontrakt z bazą (w tym także na usługi przewozowe ambulansem), należy do licznych osób, które musiały podpisać oświadczenie dla komisji Kongresu, stwierdzające fakt pozyskania wraku statku obcych i ich ciał. Jego świadectwo jest, moim zdaniem, wiarygodne i przekonujące. Pewnego lipcowego popołudnia 1947 roku oficer zawiadujący kostnicą poprosił Dennisa o dostarczenie małych, hermetycznie zamkniętych trumien, na wypadek, gdyby były potrzebne w „przyszłości”. Po niecałej godzinie oficer znowu zatelefonował prosząc Dennisa o chemiczne preparaty do zabezpieczenia zwłok, które leżały na pustyni przez jakiś czas i pytając jak oddziałują one na skład chemiczny krwi i tkanek. Dennis wyjaśnił, że głównie posługują się silnym roztworem wodnym formaldehydu. Jego zastosowanie prawdopodobnie zmieni chemiczną strukturę ciała. Opowiada: „Zaproponowałem, że przyjadę do bazy, żeby mu pomóc, ale natychmiast odpowiedział, że chodzi o przyszłe zastosowanie”. Po godzinie Dennis otrzymał polecenie przewiezienia żołnierza rannego w bliżej nie określonym wypadku. Podjechał karetką od tyłu szpitala w bazie i zaparkował obok innego ambulansu. W jego oświadczeniu czytamy: „Drzwi były otwarte.

Zobaczyłem jakieś szczątki w kilku kawałkach. […] Miały długość około trzech stóp i przypominały stal nierdzewną, przebarwioną, jakby pod działaniem wysokiej temperatury. Dojrzałem jakieś dziwne pismo, przypominające egipskie hieroglify. Byli tam dwaj żołnierze z żandarmerii”. Po załadowaniu żołnierza do karetki Dennis udał się jeszcze do pokoju służbowego. Chciał znaleĽć pielęgniarkę-podporucznika, z którą łączył go romans. Zobaczyłem, że wychodzi z pokoju badań z maską na twarzy Powiedziała: „O rany, uciekaj stąd, bo będziesz miał kłopoty.” Potem weszła do drugiego pokoju, gdzie stał kapitan. Zapytał, kim jestem i co tu robię. Odpowiedziałem, a on kazał mi zostać. Mówię: „Chyba mieliście katastrofę? Czy chce pan, żebym był pod ręką?”. Odparł, żebym po prostu został. Przyszło dwóch żandarmów. Wyprowadzili mnie ze szpitala. Powiedzieli, że mają mnie eskortować do zakładu pogrzebowego. Potem inny kapitan poradził Dennisowi, żeby lepiej zapomniał, co tu widział, że nie było żadnej katastrofy i że jeśli komuś o tym powie, to napyta sobie kłopotów. Dennis na to: „Panie, jestem cywilem i nic mi nie możecie zrobić”. A kapitan: „Możemy. A potem ktoś wykopie twoje kości z piasku.” Następnego dnia Dennis próbował skontaktować się z pielęgniarką. Wreszcie sama zadzwoniła i umówiła się z nim. Ale uprzedzała: „Zanim ci cokolwiek powiem, musisz przysiąc, że nigdy nie wymienisz mojego nazwiska”. Dennis dał słowo, wówczas ona opowiedziała mu niesamowitą historię.

Dwaj lekarze poprosili ją, żeby notowała ich uwagi podczas wstępnej autopsji trzech małych ciał o wzroście trzy i pół do czterech stóp. Panował tam straszny zaduch, a obraz, jaki ujrzała, był najmakabryczniejszy w jej życiu – dwa okaleczone ciała, pozbawione członków, trzecie nietknięte; głowy nieproporcjonalnie wielkie w stosunku do korpusów, czaszki elastyczne; oczy głęboko osadzone, nosy wklęsłe, z dwoma małymi otworami; usta raczej jak szparki, a zamiast zębów coś, co lekarze określili mianem chrząstek; na miejscu uszu małe otwory osłonięte fałdem skóry; brak owłosienia, skóra pociemniała – zapewne wskutek działania słońca; ręce długie i smukłe, dłonie z czterema palcami zakończonymi czymś w rodzaju przyssawek. Pielęgniarka powiedziała, że zarówno jej, jak i lekarzom robiło się niedobrze. Trzeba było włączyć klimatyzację, żeby smród nie przedostał się do innych pomieszczeń szpitala. W końcu autopsji dokończono w hangarze. Glenn Dennis mówi. że pielęgniarka (wyjawiono, że nazywała się Naomi Maria Seiff) została przyniesiona do Anglii. PóĽniej dowiedział się, że zginęła podczas lotu treningowego. Jednakże nie było żadnych dowodów, iż taka katastrofa w ogóle miała miejsce. Oliver Wendell Henderson, podczas opisanych wypadków stacjonujący – w bazie w Roswvell, jest kolejnym świadkiem, który składał oświadczenie. Pappy. Hendersonson, mający dostęp do informacji ściśle tajnych prowadził przedsiębiorstwo lotnicze Green Hornct Airline, w którym między innymi łatały wojskowe samoloty transportowe C– 54 i C-47, przewożące ważne osobistości, uczonych oraz materiały z Roswell na wybrzeże Pacyfiku podczas prób z bombami atomowymi. Przeczytawszy w jakiejś gazecie z 1980 lub 1981 roku artykuł o Roswell, Henderson polecił go żonie ze słowami „To wszystko prawda. Jestem pilotem, który wiózł wraki NOL-i do Dayton w Ohio. Ponieważ teraz piszą już o tym w gazetach, myślę, że mogę ci o tym opowiedzieć.” Zgodnie z oświadczeniem Sappho Henderson, jej mąż opowiadał, że istoty były małe, o nieproporcjonalnie dużych głowach. „Powiedział, że ich ubrania zostały wykonane z materiału zupełnie niepodobnego do niczego, co kiedykolwiek widział. Mówił, że wyglądali dziwacznie. Jestem też przekonana, że wspomniał, iż ciała dla konserwacji obłożono suchym lodem.

Reklamy

Kosmiczny prom „Columbia” podczas misji STS-80 zabrał ze sobą załoge na 17 dni 15 godzin i 54 minuty składająca się z 5 astronautów w misję dookoła Ziemi, najdłuższego lotu w historii tego promu. Podczas tego rozwlekłego lotu miało miejsce niezwykłe zdarzenie, tak niezwykłe, że nawet jedenz załogantów Dr. Story Musgrav (zdjęcie niżej) nie był zdolny do racjonalnego wyjaśnienia co spostrzegł z okien promu.

„”Duży dysk, który kształtował rózne przedmioty pojawił się przy Columbii””
W przybliżeniu prom kosmiczny miał około 190 żeglarskich mil wysokości (ang. 190 Nautical miles high)

Dysk został dostrzeżony niespodziewane, ukazał się znikąd, latając przez chmury i wykonując niewyobrażalne manewry z prawa na lewo
Astronauci gapili się w zupełnym zdumieniu. Zewnetrzna obręcz dysku zdawała sie kręcić odwrotnie do ruchów wskazówek zegara. To było bardzo duże (w porównaniu do „śmiecia kosmicznego” , czy frakcyjnego lodu). W przybliżeniu od 50 do 150 stóp w średnicy.

Astronauta Dr. Story Musgrave (Payload Specialist on the STS-80 Mission) widział kasetę z incydentu, która ukazywała błyskające światła w atmosferze, mówi: „”Nie wiem co to jest w każdym razie jest to charakterystyczne dla tysiąca rzeczy jakie widziałem, lecz nie jest charakterystyczne, gdy pojawia sie znikąd””
Podczas wcześniejszego wywiadu Dr. Musgrave, wyraził, że starał się komunikować z Obcymi Formami życia podczas każdej z jego 6 misji. Faktycznie prosił ich, by wzięli go ze sobą. Teraz jest to astronauta z wielką odwagą.
Dr. Musgrave odszedł po tym locie z NASA. Szerzył potem jego rozważoną opinie, że obce formy zycia istnieją.
Końcową wypowiedzią przy pokazaniu slajdu „”Szaraka”” podczas szanowanej prezentacji przez Dr. Musgrave”a było: „”Ci faceci są rzeczywiści….
Gwarantuję to!””
Dr. Musgrave zna prawdę.

Dr. von Braun i inni jego pokroju mają odwagę ujawnić „wrażliwe” informację, ale oczywiście liderzy USA i świata nie.

Jeśli miliardy ludzi mogly znaleźć drogę radzenia sobie z przytłaczającą groźbą atomowego zniszczenia przez pół wieku, to jest sensowne przyjąć, że możemy poradzić sobie z wiedzą na temat istnienia „”Innej Inteligencji” z gwiazd. Możemy poradzić sobie z faktem, że oni odwiedzają Ziemię, mozliwym, że od początku historii. Musimy.
Ci nadal śpiący ludzie muszą otworzyc oczy. „”We Are Not Alone””.

John Chambers, „UFO Magazine”
(http://www.ufomag.com/)

Spuścizna Karli Turner dotycząca obcych

Dr Karla Turner – odeszła, ale nie została zapomniana (wybrany fragment)

Na krótko przed jej śmiercią, od Turner regularnie wychodziły prawdziwe apele do uczestników konferencji ufologicznych ze Stanów Zjednoczonych i wziętych. Obcy, co ona wielokrotnie powtarzała, używają swych mocy do kontroli naszego postrzegania i praktykują dezinformację, by złamać nasz opór i zwieść nas, abyśmy wierzyli, że są zainteresowani naszą pomyślnością – kiedy nie są. Wszystkie dowody – mówiła – sugerowały, że ich celami była całkowita służba sobie i brak względu dla potrzeb homo sapiens. Teraz nadszedł czas, nalegała, „by pracować nad odzyskaniem kontroli”. Jak może być to zrobione? Turner utrzymywała, że najlepszą obroną przeciw wtargnięciom obcych nie była „terapia porwanych” – uważała, że to może być przydatne – lecz badanie samego uprowadzenia. Dla odbiorców z całego kraju wyszczególniła to, co uznała tylko za „fakty”, które mogą być wydedukowane na temat obcych najeźdźców:

* Nie wiemy na pewno, czym oni są.
* Co najmniej część obcych kłamie.
* Podczas spotkań kontrolują nasze postrzeganie.
* Mogą wszczepić fałszywe wspomnienia.
* To, co o nich przekazujemy jest tym, co oni chcą, abyśmy przekazywali.
* Agenda obcych ma cele fizyczne i procedury, które nie mają nic wspólnego z reprodukowaniem.
* Od dzieciństwa manipulują nami fizycznie, duchowo i seksualnie.
* Tworzą scenariusze wirtualnej rzeczywistości, które są w pełni realistyczne dla uprowadzonych.
* Wykazują nadzwyczajne zainteresowanie ludzkimi duszami i naszymi myślami.
* W zjawisku UFO występuje pewien element ludzkiego zaangażowania.

Turner podejrzewała, że wojsko czasami nęka wziętych po tym, jak byli oni nękani przez obcych; ale badaczka z Arkansas nie ujawniła faktów z obawy przed narażeniem przyjaciół.

Autorka/wzięta była przekonana, że obcy byli zaangażowani w wojnę propagandową, by przekonać nas, że ich zamierzenia były bardziej życzliwe, niż wyglądały. Oni mogli stwarzać scenariusze wirtualnej rzeczywistości hodowli hybryd, jak myślała, by zasugerować, że stanowimy z nimi wspólnotę i że oni potrzebują nas. Ale, jak rzekła, jest tak samo wiele relacji, np. o operacjach mózgu jak o wszczepianiu embrionów. W kampanii propagandowej, która zawiera prezentację ich wyższości i ich stosunek własnościowy do nas – i ciągłe przedstawianie siebie jako życzliwych – oni byli zasadniczo zaniepokojeni, że stała się pewna, iż „poniżają i obniżają nasze postrzeganie siebie i łamią nasz opór”. Wyrażając się zawsze z wrażliwością, była nauczycielka uczelniana utrzymywała, że istniała pewna liczba kroków, które uprowadzani mogli przedsięwziąć w momencie prowokacji obcych:

* Douczać się w temacie tego zjawiska; w wiedzy jest pewna kontrola.
* Nie bać się; to właśnie przez strach istoty negatywne utrzymują kontrolę. (Słuszny) gniew jest bardziej skuteczną obroną niż strach.
* Uprowadzani powinni być świadomi tego, w jaki sposób reagują; powinni nauczyć się spoglądać spoza siebie i utrzymać perspektywę.
* Podtrzymujcie dobrą jakość życia.
* Bądźcie realistyczni odnośnie tego, co może a co nie może być zrobione.
* Pozostawajcie blisko ze swymi rodzinami.
* Zwierzajcie się. „Do diabła ze skutkami”, mówi Turner. „Nie musicie dźwigać ze sobą ciężaru [być bez możliwości opowiedzenia o tym]”.

Jeśliby terror doświadczenia uprowadzenia wzmocnił nas, konkluduje Turner, to nie stałoby się dlatego, że obcy chcieli, byśmy mieli tę siłę, ale dlatego, że my sobie tego życzyliśmy. Podobnie, ona nalegała, powinniśmy wziąć w nasze własne ręce pojawiające się naruszenie naszych praw jako istot ludzkich i walczyć o nie wszystkimi zasobami, które możemy pozyskać z bogactwa ludzkiej aktywności i doświadczenia.

Ta odważna i dająca opór w imię ludzkości odmowa zaaprobowania cierpienia od obcego tyrana przebranego za dobroczyńcę, jest ostatnią spuścizną Karli Tuner.

Sojusznicy Ludzkości

Posted: Wrzesień 22, 2012 in Obcy
Tagi: , ,

Sojusznicy Ludzkości

„…Ponad dwanaście lat temu grupa istot z różnych światów zebrała się w ukrytym miejscu w Układzie Słonecznym z zamiarem obserwowania działań obcych przybyszów, jakie mają obecnie miejsce na naszej planecie. Ze swego dogodnego punktu obserwacyjnego byli w stanie określić tożsamość, organizację i intencję istot odwiedzających nasz świat oraz monitorować ich działania. Ta grupa obserwatorów nazywa siebie Sojusznikami Ludzkości [Allies of Humanity]. Oto jest ich raport.”

[Tak zaczyna się obszerne sprawozdanie na temat obecności na Ziemi obcych, ich zamiarów i metod działania. O jego autorach niewiele wiadomo, nazywają siebie Sojusznikami Ludzkości i mówią, że obserwują to, co się tu dzieje z jakiegoś ukrytego miejsca w Układzie Słonecznym. Oczywiście każdy może siebie nazwać sojusznikiem ludzkości. (…) Dlatego najlepiej się przyjrzeć, co mają do powiedzenia. (…) Bardzo ładnie opisują zamiary obcych, ich metody działania oraz ich naturę. Nie padają tu, co prawda, żadne nazwy, ale nie są one potrzebne. Goście ci pochodzą z różnych światów, które, jak mówią, również kiedyś były w podobnej sytuacji, jak ten. I też wysyłano do nich emisariuszy. Wydaje (…) się, że są oni z 4. gęstości, zresztą sami mówią, że są ze światów fizycznych. Nie są w stanie samodzielnie channelingowac i czynią to przy pomocy jakichś przewodników duchowych (zresztą cały czas z nimi współpracują), którzy sami znaleźli odpowiedniego człowieka do odbioru tych przekazów. Według nich sytuacja jest poważna, choć nie beznadziejna, wiele zależy od garstki ludzi (…), którzy wiedzą, co tu jest grane. Czytając to, postanowiłem na bieżąco wklepywać wam co nieco (…), a po całość zapraszam tu:

http://www.visibiliti.com/newallies/downloadallies.htm%5D

„Nie jesteśmy przybyszami, jesteśmy obserwatorami. Nie przypisujemy sobie żadnych praw do waszego świata i nie zamierzamy ustanawiać tu naszej obecności. Z tego powodu nasze imiona pozostaną nieznane, gdyż nie zamierzamy wchodzić z wami w żadne relacje, poza tym przekazem. Dlatego też nie mamy wpływu na jego wynik.

Przybysze chcą was kontrolować w czterech podstawowych dziedzinach. Każda z nich jest unikalna, ale wszystkie są razem koordynowane. Ludzkość była studiowana od długiego czasu. Ludzkie myśli, ludzkie zachowania, ludzka psychika i ludzkie religie. Zostały one przez przybyszów dobrze poznane i wiedza ta zostanie przez nich wykorzystana.

Pierwsza dziedzina aktywności to wpływanie na jednostki mające władzę i autorytet. Ponieważ przybysze nie chcą zniszczyć waszego świata, planują przejąć nad nim kontrolę przy pomocy ludzi mających władzę polityczną i religijną. Dążą do kontaktów tylko z pewnymi określonymi jednostkami i mają dużą siłę perswazji. Nie wszyscy, z którymi się kontaktują, ulegają tej perswazji, ale wielu tak. Obietnica wielkiej władzy, wspaniałych technologii i dominacji nad światem jest dla wielu pociągająca.

Przybysze świetnie rozumieją, na czym polega hierarchia władzy, bo sami w niej tkwią. Są bardzo dobrze zorganizowani i skoncentrowani na swoich celach. Idea kultur składających się z wolnych umysłów jest dla nich obca. Nie rozumieją i nie pojmują indywidualnej wolności. Ludzkość widzą jako chaotyczną i niesforną, i wierzą, że wprowadzają tu porządek.

Drugi obszar ich działań to manipulacja waszymi religijnymi wartościami i impulsami. Tęsknota ludzi za indywidualnym odkupieniem stanowi bardzo dużą wartość, jaką ludzie mogą wnieść do Wielkiej Społeczności i jest zarazem waszą największą słabością.

Wiele grup obcych próbuje działać jako duchowi agenci, ponieważ umieją porozumiewać się przy pomocy Sfery Umysłu [Mental Enviroment]. Mogą bezpośrednio mówić do ludzi i ponieważ, niestety, niewielu potrafi odróżnić duchowy głos od głosu przybyszy, sytuacja stała się bardzo trudna.

Trzeci obszar ich działalności to ujawnienie ich obecności i przyzwyczajenie do niej ludzi. Chcą ludzkość oswoić z tą bardzo wielką zmianą w światopoglądzie, z ich fizycznym wyglądem oraz z ich wpływem na waszą Sferę Umysłu. By to osiągnąć, stworzą tu różne placówki. Będą one niewidoczne, lecz będą miały wielki wpływ na ludzkie populacje żyjące w ich pobliżu. Stworzenie tych placówek zabierze wiele czasu i wysiłku. Przybysze chcą być pewni, że działają one efektywnie i że wystarczająca ilość ludzi jest pod ich wpływem.

To jest właśnie to, co teraz dzieje się w waszym świecie. To wielkie wyzwanie i, niestety, wielkie ryzyko. Te same rzeczy, które opisujemy, wydarzyły się już wiele razy w wielu miejscach w Wielkiej Społeczności [„Greater Community” – tak nazywają ogół cywilizacji wszechświata]. Rasy wstępujące do Wielkiej Społeczności, takie jak wasza, są zawsze najbardziej podatne.

Czwarty obszar działań przybyszy to wymieszanie się z wami na drodze genetycznej [użyto tu sformułowania „interbreeding”, które dosłownie można by przetłumaczyć jako „whodowywanie”, od „breed” – hodować (hodowanie pomiędzy)]. Nie mogą oni żyć w waszym środowisku, potrzebują waszej fizycznej wytrzymałości. Potrzebują waszych naturalnych więzi z tym światem i zdolności reprodukcji. Także chcą się związać z wami, gdyż wiedzą, że to oznacza także lojalność. Ich wpływy wciąż rosną, a ich program „whodowywania”, nad którym pracują od kilku pokoleń, może przynieść efekt. Powstaną ludzkie istoty o większej inteligencji, jednak nie będące ludźmi.

[Jeszcze o religiach]

By osiągnąć wasze podporządkowanie, przybysze oprą się na waszych instytucjach religijnych i wiążących się z nimi wierzeniach. Tych, które według nich są najbardziej odpowiednie i najbardziej stabilne. Nie są oni zainteresowani waszymi wartościami i ideałami, z wyjątkiem tego, w jaki sposób mogą one służyć ich planom. Nie oszukujcie siebie, że przyciągnęła ich tu wasza duchowość, bo tego sami nie mają. To byłaby głupia i być może fatalna w skutkach decyzja. Nie myślcie, że przyciąga ich wasze życie i rzeczy, które was intrygują, gdyż tylko w nielicznych przypadkach będziecie mogli wpłynąć na nich w ten sposób. Zostali oni pozbawieni naturalnej ciekawości i bardzo niewiele jej zostało. Jest w nich bardzo mało tego, co można nazwać Duchem lub Drogą Poznania. Oni kontrolują, jak też sami są kontrolowani, powielając tylko sposób myślenia i postępowania, który został im wpojony. Może się wydawać, że sympatyzują z waszymi ideałami, ale to tylko po to, by zyskać wasze oddanie. Jedyną rzeczą, której będą szukali w waszych tradycyjnych instytucjach religijnych, jest to, w jaki sposób je wykorzystać, aby was sobie podporządkować. Posłużymy się tu przykładem, zrodzonym zarówno z naszych obserwacji, jak i z wiedzy, jaką przekazali nam Ci Niewidzialni [„Unseen Ones” – tak oni nazywają wysoko rozwinięte bezcielesne istoty duchowe – przyp. tlum. ]. Wielu z was wyznaje wiarę chrześcijańską. Uważamy to za godne szacunku, ale na pewno nie jest to jedyny możliwy punkt widzenia kwestii duchowości. Przybysze wykorzystają fundamentalny czynnik podporządkowania jednemu Przywódcy, osiągając w ten sposób lojalność dla nich samych. W tym kontekście wasza identyfikacja z Jezusem Chrystusem będzie im wielce pomocna. Obietnica jego powrotu na ten świat stwarza przybyszom ku temu wyśmienitą sposobność. Według naszej wiedzy nie nastąpi powtórne przyjście Jezusa na ten świat, gdyż on działa wspólnie z Tymi Niewidzialnymi, służąc ludzkości, jak też i innym rasom. On będzie kimś specjalnie urodzonym i przygotowanym do tego zadania przez kolektywy. Będzie miał ludzki wygląd i nadprzyrodzone, w porównaniu z waszymi obecnymi, zdolności. Będzie się wydawał całkowicie altruistyczny. Będzie dokonywał rzeczy wzbudzających strach i cześć. Będzie zdolny stwarzać obrazy aniołów, demonów, czy czegokolwiek, co jego przełożeni będą chcieli wam pokazać. Będzie się wydawało, że ma moce duchowe, gdy tymczasem będzie częścią kolektywu i jego celem będzie pozyskanie waszego oddania. Powtórne Przyjście jest zatem przygotowywane przez przybyszy. W innych tradycyjnych religiach jednolitość będzie popierana przez Przybyszy. Można to nazwać fundamentalnym rodzajem religii, bazującym na przeszłości, bazującym na lojalności względem autorytetu, bazującym na podporządkowaniu się instytucji. To jest właśnie to, co służy przybyszom. W jednej części świata jedna religijna ideologia będzie przeważać, w drugiej – inna. To jest dla przybyszy bardzo użyteczne, gdyż nie obchodzi ich to, ile jest religii, dopóki istnieje porządek, podporządkowanie i lojalność. Nie można jednak powiedzieć, że fundamentalne religie są zarządzane przez obcych. Chcemy tylko powiedzieć, że ich mechanizmy i impulsy są przez nich wspierane i wykorzystywane do własnych celów.

Przybysze są przekonani, że jeśli nie interweniują, ludzkość zniszczy siebie i ten świat. To nie opiera się na prawdzie, to tylko założenie. Chociaż ludzkości grozi samounicestwienie, niekoniecznie musi to być waszym przeznaczeniem. Ale kolektyw wierzy, że tak będzie, jeśli nie wprowadzą oni tu swojego programu. Ci, którzy dadzą się przekonać, będą cenni i pożyteczni, ci, którzy nie – zostaną odrzuceni i wyobcowani. Gdy przybysze staną się na tyle silni, że będą posiadać całkowitą kontrolę, ci którzy się nie podporządkują, będą eliminowani. To przerażający scenariusz, wiemy o tym, ale nie może być tu niejasności. To nie byłoby unicestwienie ludzkości, to byłaby jej integracja z cywilizacją przybyszów, jaką chcą osiągnąć. Będą w tym celu mieszać się z wami. Będą próbować przestawić wasze religijne impulsy i instytucje. Będą wpływać na rządy wielu państw oraz na siły zbrojne. Przybysze są przekonani, że im się powiedzie, gdyż widzą, że ludzkość nie stawia wystarczająco silnego oporu, by się im przeciwstawić. By przeciwstawić się im, musicie uczyć się Drogi Poznania Wielkiej Społeczności [The Greater Community Way of Knowledge]. Każda wolna rasa musi uczyć się Drogi Poznania, jakkolwiek może to przybrać różną postać, w zależności od kultury. To jest źródło wolności. To jest to, co pozwala jednostkom i społecznościom zachować integralność i przeciwstawić się negatywnym wpływom. W przyszłości zobaczycie okropności, jakie przyniosą wierzenia religijne wyrażone w gwałtowny sposób, skierowane przeciw ludziom, którzy się z nimi nie zgadzają, przeciw słabszym narodom i użyte jak broń w celu atakowania i niszczenia. Przybysze niczego bardziej nie pragną dla waszych religijnych instytucji, niż tego, by rządziły narodami. Temu musicie się przeciwstawić. Przybysze niczego bardziej nie pragną, jak wiary wszystkich w religijne dogmaty, gdyż to uczyni ich zadanie łatwiejszym. Dlatego też chcemy was zachęcić, abyście powstrzymywali się przed podejmowaniem nierozsądnych decyzji, przez podporządkowywaniem swojego życia sprawom, których nie rozumiecie, przed rezygnowaniem ze swoich wątpliwości i pytań w imię jakiejś obiecanej nagrody. I chcemy dodać wam odwagi, abyście nie zdradzali Wiedzy, którą w sobie macie, waszej duchowej inteligencji, z którą się rodzicie i w której zawiera się wasza jedyna i największa obietnica. Istnieją wielkie duchowe moce w Wielkiej Społeczności, jednostki, jak też i całe społeczności, które osiągnęły stopień rozwoju daleko wykraczający poza to, co do tej pory zademonstrowała ludzkość. Ale one nie szukają możliwości kontroli innych światów. One nie reprezentują politycznych i ekonomicznych sił we wszechświecie. Nie są uwikłane w handel, poza zaspokajaniem swoich podstawowych potrzeb. Emisariusze są wysyłani, by pomagać tym, którzy wkraczają do Wielkiej Społeczności, emisariusze tacy jak my. Istnieją również duchowi emisariusze, którzy mogą mówić do tych, którzy są gotowi ich usłyszeć i mają czyste serca i intencje. Oto jak Bóg działa we wszechświecie.

Przybysze mają kilka słabych punktów. Pozwólcie, że wyjaśnimy to dokładniej. Indywidualnie posiadają bardzo niewiele wolnej woli i mają trudności w radzeniu sobie ze złożonościami. Nie rozumieją waszej duchowej natury i nie rozumieją impulsów Wiedzy. Im silniejsza jest w was Wiedza, tym jesteście trudniejsi w kontrolowaniu, i tym mniej użyteczni dla nich i dla ich programu integracji. Indywidualnie, im mocniejsza jest w was Wiedza, tym większe stanowicie dla nich wyzwanie. A im więcej jednostek z silną Wiedzą, tym trudniej przybyszom je wyizolować. Przybysze nie mają fizycznej siły. Ich moc leży w Sferze Umysłu i w ich technologii. Ich liczba jest niewielka, w porównaniu z wami. Są całkowicie zdani na wasze podporządkowanie i są całkowicie przekonani, ze im się powiedzie. Ich doświadczenie wskazuje, że ludzkość jak na razie nie stawiła znaczącego oporu.

Prawda żyje w każdym człowieku. Jeśli moglibyście przemówić do tej prawdy, stanie się ona silniejsza i zacznie rezonować. Naszą wielką nadzieją oraz nadzieją Tych Niewidzialnych, sił duchowych, które służą waszemu światu i nadzieją tych, którzy cenią ludzką wolność, jest ta prawda, która żyje w każdej osobie. Nie możemy tej świadomości wymusić na was. Możemy wam ją tylko ukazać i wierzyć w siłę tej wiedzy, w którą Stwórca was wyposażył.

Obecnie żyje na świecie wielu ludzi, którzy mają wrodzoną wiedzę na temat Wielkiej Społeczności. Jest wielu innych, którzy byli brani przez przybyszy, lecz nie ulegli ich perswazji. I jest wielu, którzy martwią się przyszłością ludzkości i są świadomi zagrożeń. Ludzie z tych wszystkich kategorii mogą stać się pierwszymi, którzy odpowiednio zareagują na rzeczywistość Wielkiej Społeczności i przygotują się do niej. Mogą oni pochodzić z różnych grup społecznych, narodów i religii. Są oni rozsiani po całym świecie i od nich oraz od ich reakcji zależy dobro ludzkości.

Im silniejsza jest w was Wiedza i świadomość obecności przybyszów, tym jesteście mniej pożądanym obiektem do badań i manipulacji. Im bardziej wykorzystujecie wasze zetknięcia z nimi do zyskania wglądu w nich, tym większym ryzykiem dla nich się stajecie. Gdyż podążają oni po linii najmniejszego oporu. Interesują ich jednostki ulegle i ustępliwe. Chcą tych, którzy przysparzają im niewielu problemów i obaw. Gdy zaś Wiedza stanie się w was silna, będziecie poza zasięgiem ich kontroli, ponieważ nie będą mogli zniewolić waszych umysłów i serc. A z czasem zyskacie zdolność wglądu w ich umysły, której sobie bardzo nie życzą. Staniecie się wtedy niebezpieczni dla nich, staniecie się dla nich wyzwaniem i będą was unikać, gdy tylko będą mogli. Przybysze nie chcą się ujawniać. Nie chcą wywoływać żadnych konfliktów. Są całkowicie przekonani, że osiągną swoje cele bez większego oporu ze strony ludzkości. Ale gdy taki opór zaistnieje, gdy potęga Wiedzy obudzi się w jednostkach, wtedy przybysze napotkają bardzo niewygodną przeszkodę. Ich wysiłki zaczną być niweczone, a ich integracja będzie trudniejsza do osiągnięcia. Bądźcie zatem świadomi obecności przybyszów i nie ulegajcie perswazjom, że ich obecność jest duchowej natury i ma przynieść wam korzyści. Odzyskajcie swój wewnętrzny autorytet, wielki dar, w który Stwórca was wyposażył. Stańcie się siłą, z którą każdy musi się liczyć, kto chce naruszyć wasze fundamentalne prawa.

[I jeszcze…]

Ci Niewidzialni powiedzieli nam, że żyje dziś wielu ludzi, którzy mają dziwne poczucie dyskomfortu i bliżej nieokreślone zaniepokojenie. Czują, że coś ma się wydarzyć i że coś musi być zrobione. Nie ma to nic wspólnego z ich codziennym życiem. Możemy to zrozumieć, bo mieliśmy podobne sytuacje w naszej historii.

Jaszczury z Oriona

Posted: Wrzesień 22, 2012 in Obcy
Tagi: , , ,

Reptoidy znane również pod nazwą Jaszczury z Oriona

Wiele, wiele milionów lat temu w dalekiej galaktyce żyła (i nadal żyje) grupa istot wyglądających dokładnie jak gady, inaczej zwane jaszczurkami. To nie są zwyczajne jaszczurki, jak Ziemianie wyobrażają sobie ruchliwe stworzonka biegające tu i tam, ale prawdziwe, wyglądające jak aligatory, 6 do 8 stóp wysokości (180-240 cm), chodzące w pozycji wyprostowanej istoty z twarzą humanoidalną, przebiegłe i inteligentne. Na tyle inteligentne, aby stworzyć i użytkować bardzo zaawansowane statki Kosmiczne, które podróżują po wszystkich galaktykach. Poziom zaawansowania Reptoidow pozwala na tworzenie innych istot, wyraźnie w celu służenia im (Reptoidom). Więc te wytworzone istoty mają swój statek kosmiczny, zbudowany również przez Reptoidow. Te wytworzone istoty, zwane są „greys” (szaraki). Wyjaśnijmy relacje miedzy ludźmi i reptoidami w tym szczególnym czasie (Milenium):

Jest siedem poziomów „gęstości” dla wszystkich. Najwyższym poziomem jest 7., gdzie duch czy też dusza jest jednością ze Stwórcą. Ziemianie w dzisiejszych czasach istnieją na poziomie 3. razem z niższymi istotami, jak kamienie na poziomie 1. i zwierzęta na poziomie 2. Na 5., 6., i 7. poziomie istnieją tylko duchy, czy też dusze bez ciała fizycznego. Ludzie (Ziemianie) są teraz w sytuacji zbliżającego się milenium, będą się przenosić na 4 poziom. Reptoidy istnieją na 4 poziomie, który również jest poziomem fizycznym. Jednakże dotąd, dopóki ludzie są na poziomie 3., istoty z poziomu 4. pozostają dla nich niewidzialne. Jaszczury okazjonalnie pojawiają się na poziomie 3., ale nie mogą na nim pozostać na długo. Istoty (te, które posiadają Dusze czy też Ducha), takie jak ludzie, czy reptoidy, klasyfikowane są również według ich przekonań, na STS (służba dla siebie – są zainteresowani tylko sobą) lub STO (służba dla innych).

Ludzie, kiedy przenoszą się na 4. poziom, mają możliwość wyboru (STS, czy STO). Reptoidy są wyłącznie STS, tak jak wszystkie istoty przez nich stworzone, mają oni zamiar rządzić ludźmi na 4. poziomie. Ponieważ Reptoidy wybrały zamknięcie się na 4. poziomie, muszą bez przerwy pobierać duże ilości energii od istot z 2. i 3. poziomu. Ponieważ pozostają na tym poziomie i są tam uwięzione (dosł. „obwarowane”) i ponieważ umierają, desperacko próbują pobrać jak najwięcej energii od ludzi. Ich planem jest : 1. Zachować swoją rasę jako dominującą. 2. Zwiększyć swoją liczebność. 3. Zwiększyć swoją moc. 4. Rozplenić się po całym 4. poziomie. Ich błędem jest to, że widzą tylko to, co chcą widzieć, doświadczając największej możliwej realizacji czegoś, co można nazwać „myśleniem życzeniowym”. Organizacja Reptoidów jest bardzo rozległa i nosi nazwę ‚Orion Union’ (Związek Oriona) składająca się z Reptoidów i ich ludzkiej braci, zwanej ‚Consortium’ (Konsorcjum), którą tworzą Ziemianie im poddani. Intencją Reptoidow jest stworzenie nowej rasy w celu sprawowania nad nią kontroli, jak również nad resztą ludzkości. Istnieją informacje, iż są ludzie w pełni kontrolowani przez Reptoidów żyjących i nigdy nie wychodzących spod powierzchni ziemi. Pracują oni nad nowymi ciałami dla siebie, na czas przejścia na 4. poziom, ponieważ ich własne już ich nie satysfakcjonują. Klonują, a także wykradają ludzkie embriony, aby określić, jaki jest dla nich najlepszy „pojemnik na dusze” („soul receptacle”). Ich planem jest zamiana fizycznej rzeczywistości. Reptoidy stworzyły „zbiorniki”, w których grupują składniki, które będą używane do stworzenia nowej rasy. Wykorzystują do tego zaginione osoby, a szczególnie zaginione dzieci.

Każdego roku zabierają 10% więcej dzieci, których ciała są poddawane eksperymentom mającym określić konieczne zmiany w DNA. Reptoidy „żywią się” tylko negatywną energią. Istoty STS na 3. poziomie pobierają energię z tych na 1. i 2. poziomie. Dlatego właśnie ludzie stwarzają tyle cierpienia mieszkańcom królestwa zwierząt na 2. poziomie, jak również sobie nawzajem. Pewne obce istoty porywają ludzi i poddają ich torturom i cierpieniu aż do śmierci (ciała fizycznego), aby wytworzyć jak największy „transfer energetyczny”. Ekstremalny strach i złość zwiększają pole energetyczne strachu/złości, które ma negatywną naturę, ono właśnie jest paliwem dla tych istot i pozwala im dalej działać. Tak wygląda eteryczna metoda żywienia. Jest to realizowane przez zaawansowaną technicznie ekstrakcję energii przez czakrę podstawy lub czakrę seksualną i często jest opisywane jako zabiegi ginekologiczne lub ekstrakcja spermy.

Szaraki są sondami Reptoidów. Naśladują funkcje pożywiania się i istnieją poprzez interakcje z duszami Reptoidow. Realizowane jest to za pomocą technologii dużo bardziej zaawansowanej, niż cokolwiek, co ludzie mogliby dziś zrozumieć. Szaraki są nie tylko sztucznie skonstruowanymi istotami, ale także funkcjonują jako fizyczna i mentalna projekcja Reptoidów. Mają wiele możliwości, takich samych jak Reptoidy, natomiast różnią się kompletnie wyglądem. Te istoty nie mają duszy, są tylko rozszerzeniem Reptoidów i jako takie są sterowane za pomocą woli na dowolny dystans. „Krew” tych istot nie jest prawdziwą krwią, jak np. ludzka, jest substancją dającą się łatwo przechowywać, nie infekuje się, jest bardzo wydajna i ma zielony kolor.

Są obcy członkowie Konsorcjum, którzy operują na 3-cim poziomie, ale ta praca jest wykonywana głównie przez ludzi, z którymi nawiązano kontakt i którzy wybrali ścieżkę STS. Wielu uprowadzonych, twierdzących, że miało pozytywne doświadczenia, miało je, ponieważ obrazowe odczyty aury wykonywane przez istoty STS na 4-tym poziomie umożliwiły zidentyfikowanie ich jako potencjalnych agentów. Istoty STO nie uprowadzają nikogo, pojawiają się na niebie i nawiązują kontakt telepatyczny.

Nadchodzący w szybkim tempie Przełom (Milenium) będzie poprzedzony Zdarzeniem, które w ziemskim systemie słonecznym ma miejsce mniej więcej co 3600 lat; chodzi o przybycie grupy komet. Klasa rządząca na Ziemi wie, że „obiekt” jest już w drodze. Jest to gromada wielu różnego rozmiaru komet (asteroidów), która zbliża się do Ziemi i Słońca jak w spirografie, tj., ze wszystkich stron. Ta gromada komet przyniosła już wiele zmian na Ziemi i w całym systemie. Czternaście części tej gromady zderzyło się z Ziemią 27 milionów lat temu i spowodowało śmierć wielu gatunków dużych zwierząt. Gromada komet wleciała w system słoneczny w czasach „upadku”. Upadek to historia przejęcia rodzaju ludzkiego przez Reptoidy. W tym czasie cała Ziemia była Edenem. Prawdziwą tożsamością „węża” w Edenie było nadejście reptoidow. Stało się to 309 882 lat temu czasu ziemskiego. Reptoidy poprzez wojny i inne okoliczności studiowały rasę ludzką i manipulowały nią przez jakieś 74 000 lat!

Zjedzenie owocu z „Drzewa Poznania Dobra i Zła” było symbolem wkodowania ograniczeń genetycznych. W tym momencie zaszło kilka zmian fizycznych, włączając wykształcenie „gadziego mózgu”. Zazdrość została wkodowana i jest to przedstawione w historii o Kainie i Ablu. Reptoidy genetycznie zmieniły ludzi dla własnych potrzeb żywieniowych. Innym znaczącym zdarzeniem, jakie miało miejsce w przeszłości, była destrukcja planety Kantek, która istniała tam, gdzie teraz jest pas asteroidów. Wiele istot z tej planety zostało przeniesionych na Ziemię w ramach eksperymentu genetycznego, przeprowadzonego przez Reptoidy ok. 8 000 lat temu. Blond-włosi, niebieskoocy ludzie są ich potomkami. Takie jest pochodzenie rasy Aryjskiej i Celtyckiej, okrutnych i wytrzymałych ludzi. Planeta Wenus weszła w skład układu słonecznego w wyniku grawitacyjnego ciągu gromady asteroid wspomnianych wcześniej. Wenus była „starożytnym wędrowcem” z okolic Arktura. Trzecie wydarzenie było związane z planetą Martek, znaną obecnie jako Mars. Planeta była zamieszkała przez istoty znane jako ‚Sasquatch’ lub Wielka Stopa, zostały one zasymilowane na Ziemi do pracy na rzecz Reptoidów.

Reptoidy sprowadziły na Ziemię również inne istoty, znane jako Nephilim. Te istoty są egzekutorami „porządku”, ich zachowanie jest podobne do znienawidzonego gestapo podczas ziemskiej II wojny światowej.

Wpływ Reptoidów na Hitlera był praktycznym posunięciem w przygotowaniach do czasów obecnych. Kamienne głowy na Wyspach Wielkanocnych reprezentują Nephilimów. Reptoidy próbowały stworzyć „Rasę Panów” przez łączenie ziemskich kobiet z Nephilimami, lecz te gigantyczne istoty nie mogły przetrwać z uwagi na silne przyciąganie ziemskie. Jednakże Nephilimy powracają.

Bazy STS są w Nowym Meksyku, Kolorado, Kalifornii, na wybrzeżach Florydy i w Apallachach. Dudniące podwodne glosy są wynikiem powiększania podwodnych baz przy pomocy dezintegracji materii. Te bazy są tam już od dłuższego czasu.

Dzisiaj rząd próbuje dowiedzieć się czegoś o „dużym NOLu” (o średnicy ok. 20 km!), który został zauważony przy zanurzaniu się w wody Pacyfiku. Ten pojazd nie jest pod wodą, lecz pod powierzchnią dna oceanu, zajmuje się powiększaniem bazy przy użyciu zaawansowanych narzędzi do dezintegracji materii, co jest zapowiedzią przybycia trzech kolejnych statków z ok. 12 milionami Nephilimów. Na Ziemi już obecnych jest ok. 36 milionów Reptoidów, jednak pozostają niezauważone przez ludzi, gdyż ci nie są jeszcze na 4. poziomie. Nic do tej pory nie zostało wykryte, jednak podczas prób kilka nowoczesnych pojazdów podwodnych zostało straconych.

Ludzie z kosmosu mają cel

Wyjątki z: The Teachings of Ramala, The Ramala Society, Chalice Hill House, Dod Lane, Glastonbury, Somerset.

Celem mego przyjścia do was jest opowiedzieć w szczególności o naturze waszych braci w przestrzeni kosmicznej, o ich roli w planie rzeczy dla tej Ziemi i o ich obecności nawet już teraz w obrębie aury Ziemi.

Świat ten jest pełen cudownych rzeczy, a jednak człowiek dzisiaj dopiero zaczyna odkrywać prawdziwą naturę swego istnienia. Jest tak dlatego, że ludzki ród znajdował się w Wiekach Ciemności … Z tego powodu XX-wieczny człowiek jest zaślepiony w tym momencie czasu. Wmówił on sobie, że jest najwyższy, że jego intelekt nie ma sobie równego tak na Ziemi jak i w przestrzeni poza nią oraz że tylko on sam jest panem swego przeznaczenia …

To, co powiem, w żaden sposób nie przekona was w jedną czy drugą stronę w sprawie istnienia istot żywych w kosmosie, ponieważ znajomość i rozumienie tych istot reprezentuje pewien poziom świadomości. Proszę zatem jedynie o przemyślenie tego, co mam do powiedzenia …

… Ziemia, na której zamieszkujecie, była przedostatnią z 12 planet w naszym układzie słonecznym, które miały zostać stworzone. Eony czasu … upłynęły do narodzin Ziemi. Dlatego wszystkie, poza jedną, pozostałe planety w tym układzie słonecznym, z których niektóre musicie jeszcze odkryć, istniały ewoluując dosłownie miliony lat przed stworzeniem człowieka. Zatem ich poziom świadomości, ich rozumienie życia, jest oczywiście większe niż wasze.

Nie będę dyskutował form życia tych innych planet – powiem tylko, że są one totalnie różne od form życia na Ziemi. Wasi naukowcy przekonywaliby, że życie nie jest możliwe na tych planetach ponieważ temperatura tam jest zbyt wysoka lub za niska, albo ponieważ powietrze jest zbyt rzadkie, itp.

Jest tak gdyż wasi uczeni patrzą oczami fizycznymi. Lecz wewnątrz każdej komórki materii, czy to będzie na Wenus, na Jowiszu albo na Ziemi, jest konkretny plan rzeczy. Zalążek materii na Jowiszu byłby całkowicie inny niż zalążek na Ziemi, a taki zalążek budowałby swoją formę zgodnie z naturą swego istnienia na powierzchni owej planety.

Człowiek w rzeczywistości nie jest istotą Ziemi. Zamieszkuje on powierzchnię Ziemi tylko czasowo, by posunąć swoją ewolucję. Jego dusza schodzi do aury Ziemi w chwili zapłodnienia … Wasze ciała fizyczne, zatem, są zaprojektowane wyłącznie do życia na tej Ziemi i z tego to powodu człowiek stwierdza nienaturalność podróżowania w statkach kosmicznych do innych planet. Jeśli człowiek chce podróżować i żyć na innych planetach musi on to zrobić w formie innej niż ta, którą przyjmował dotąd.

Życie na innych planetach rzeczywiście istnieje, i to na stopniu ewolucji daleko, daleko bardziej przed tym, który człowiek osiągnął. Wiele z istot zamieszkujących te planety same rozwijały się w szkole życia zwanej Ziemią, a teraz mieszkają na tych wyższych planetach. Wielu z wielkich Mistrzów, którzy inkarnowali się na tej Ziemi, jest w istocie mieszkańcami tamtych planet. Fakt, że pozostają przez krótki okres w ograniczającym ciele materialnym nie czyni ich z Ziemi [Ziemianami] i, podobnie, wasze prawdziwe ja też nie pochodzi z Ziemi …

Wielu ludzi było świadkami zjawiska niezidentyfikowanych obiektów latających. One rzeczywiście istnieją. Niektórzy mieli przywilej obserwowania formy życia wewnątrz tych obiektów. Wielu z ludzi, którzy to widzieli, potem milczało. Tylko kilku opowiedziało o swych spotkaniach ze swymi braćmi z kosmosu. Przyczyna leży w tym, że człowiek nie jest jeszcze gotowy zaakceptować natury i celu tych istot ponieważ jest jeszcze przeważająco ograniczony koncepcjami i dogmatami zorganizowanej religii i nauki …

To, że istoty z innych planet w ogóle przychodzą na tę Ziemię, nie wynika ze zwykłej ciekawości, ani nawet z pragnienia ulżenia ludziom w kłopotach … Przychodzą wyłącznie w celu zachowania Ziemi, gdyż człowiek ze swoim intelektem, swoją technologią, ale bez równoważących emocji miłości, niszczy planetę … W istocie, po wybuchach jądrowych, które przeprowadził na całej powierzchni tej Ziemi, człowiek już byłby wymarły, gdyby nie pomoc braci z kosmosu.

Przybyli i pomagali człowiekowi, nie po to, by mieszać się do jego wolnego wyboru, lecz by chronić Ziemię. Utrzymywali Ziemię w równowadze tak, by człowiek w swej głupocie nie zakłócił końcowego wielkiego kroku w ewolucji całego systemu planetarnego.

Wasi bracia z kosmosu przychodzą do was w przyjaźni. Przychodzą ze zrozumieniem. Było ich zamiarem ujawnić się generalnie na całej Ziemi, ale, z powodu wrogości człowieka, nie było to możliwe.

Przesłaniali oni częstości, które mogły być niebezpieczne dla waszej ewolucji. Naświetlali promieniami ze swych planet w celu rozbicia a także poprawienia pewnych warunków atmosferycznych i warstw w atmosferze wokół Ziemi, które zostały zniszczone. Pilnowali i kierowali, przy wielu okazjach w przeszłości, tymi którzy podróżowali w kosmosie …

Kiedy człowiek po raz pierwszy eksplodował swoje narzędzia jądrowe wyzwolił tym energię przeważającą tą, która jest potrzebna dla harmonijnego funkcjonowania tego systemu planetarnego. Istoty z Marsa natychmiast uruchomiły urządzenie przeciwdziałające tej szkodliwej energii. Niektóre ze statków kosmicznych, które człowiek widział, były używane właśnie do tej pracy.

W miarę jak człowiek kontynuował swe szaleństwo i eksplodował coraz większe i niebezpieczniejsze ładunki jądrowe, promieniowanie z tych wybuchów zaczęło wpływać na inne planety systemu słonecznego i zakłócać cały układ. Wówczas Wenusjanie przybyli człowiekowi z ratunkiem i posłali obiekty, by przeciwdziałać tej wielkiej dysharmonii. To właśnie te obiekty człowiek nazywa UFO …

Istoty te przybywają, zatem, w różnorakich pojazdach transportowych, by przywrócić równowagę na Ziemi. Przy pomocy swej większej mądrości, swego wyższego intelektu i technologii, naprawiają Ziemię tam, gdzie człowiek ją zdewastował. Tak jak anioły, które są posłańcami Nieskończonego Ducha, byli oni obecni przy wszystkich Wielkich zdarzeniach duchowych i przebudzeniach na powierzchni Ziemi … Ponieważ teraz zbliżamy się do kolejnego okresu wielkiej zmiany, istoty te są obecne ponownie, pomagając swym braciom na Ziemi przygotować się na to, co ma przyjść …

W ciągu następnych 30 lat mają nadejść zmiany, które wzniosą człowieka z Wieku Ryb w Wiek Wodnika, kiedy to człowiek stanie się świadomy swej własnej jaźni, kiedy pozna nie tylko życie powyżej swych pięciu zmysłów, ale także życie na wyższych poziomach istnienia.

Stanie się on świadomy prawdziwej natury swego Stwórcy, którego obecnie czczo wyznaje w uosobionej postaci. Odkryje on, że istoty, które są ciągle z nim, tworząc i kształtując jego życie na Ziemi, wypełniały swoją rolę w większej całości, właśnie tak, jak on, z kolei, wypełniał swoją rolę dla milionów istot, które zamieszkują w nim; ponieważ również on jest bogiem. Tak, jak człowiek zamieszkuje w swoim Bogu, tak też są istoty mieszkające w człowieku, dla których człowiek jawi się Bogiem. Człowiek jest odpowiedzialny względem nich tak właśnie, jak jest odpowiedzialny względem swego Stwórcy ponad nim.

Ponieważ opuszczam was, chcę was prosić byście zwracali swoją świadomość do wewnątrz tak, jak i na zewnątrz, dostrzegając nie tylko swych braci z innych planet, ale także te miliony istot wewnątrz was, które mieszkają w waszych ciałach, które prowadzą życie podobne do waszych własnych, tyle że na niższych poziomach świadomości, dla których jesteście naprawdę bogiem.

[Według A Quarterly Magazine dedicated to Sathya Sai Baba
No 38, str. 11; tłum. KMB, Toruń, maj 1993 r.]

Galaktyczne orędzie

Dnia 26 listopada 1977 r. w trakcie normalnej transmisji dziennika telewizyjnego Southern ITV, Anglia, odczytywanego przez Ivora Millsa o godz. 5:12 po południu w miejsce spikera pojawił się „Głos z kosmosu” przy niezniekształconej wizji. Był on słyszany także m.in. w Winchester, Andover, Newbury, Reading, London, Southampton i Oxford. Posłanie „Głosu” trwało 5,5 minuty. Przynajmniej pięć przekaźników telewizyjnych odległych o wiele mil zostało w tym samym czasie opanowanych przez „Głos”. Kontrola IBA (Independent Broadcasting Authority) monitorująca tę stację ITV w Croydon, Surrey, niczego nie zauważyła. Nawet kiedy została zaalarmowana z zewnątrz przez wojsko nie potrafiła zagłuszyć lub zablokować „Głosu”.

Inżynierowie w Croydon nawet nie słyszeli Kosmicznego posłania. Podobnie było przy głównym przekaźniku w Southampton, gdzie nie wiedziano, że ich transmisja jest przebita. W obu miejscach aparatura monitorująca nie zarejestrowała nic nietypowego. Jak podał Sunday Times donosząc o „galaktycznym orędziu” istnieje całodobowy system dozorowania, który również nie zarejestrował niczego.

Początkowo dostępne były 30-sekundowe zapisy „Głosu”. Oficjalnie zaprzeczano o istnieniu dłuższych, ale okazało się, że w London Broadcasting Corporation istniał pełny zapis przekazu. Zarejestrowany głos brzmiał jak „wychodzący spod wody” i nie było go łatwo rozszyfrować. Do rekonstrukcji treści użyto nowoczesnego sprzętu audiofonicznego. Po starannej analizie wątpliwości budziło jedynie nazwisko „Głosu”. W prasie różnie podawano: Vrillion, Gillon, Glon a nawet Asteron. Rex Dutta po wielokrotnym przesłuchaniu przy różnych prędkościach odtwarzania uzyskał brzmienie Gramaha albo Bramaha.

Głos przemawiał powoli i statecznie, z jakąś wewnętrzną mocą, spokojnie, pogodnie, nigdy dokuczliwie ani strofująco. Powiedział (dosłownie; wyróżnienia pochodzą od redaktorki QM Peggy Mason):

Mówi do was Gramaha (?), przedstawiciel Galaktycznego Dowództwa Asztar (Ashtar Galactic Command). Od wielu lat widzieliście nas jako światła na niebie. Zwracamy się teraz do was w pokoju i mądrości tak, jak to zrobiliśmy względem waszych braci i sióstr na całej tej waszej planecie Ziemi.

Przychodzimy ostrzec was przed losem waszej rasy i waszego świata po to, byście mogli poinformować waszych współmieszkańców o kierunku, w jakim musicie zmierzać, aby uniknąć katastrofy, która zagraża waszym światom i istotom z otaczających was naszych światów. Ma to na celu umożliwienie wam udziału w wielkim przebudzeniu podczas przechodzenia planety do Nowej Ery Wodnika. Nowa Era może być okresem wielkiego pokoju i ewolucji waszej rasy, ale tylko wtedy, gdy rządzący wami uświadomią sobie istnienie sił zła, które mogą przesłonić ich osądy.

Słuchajcie teraz uważnie, gdyż wasza szansa może się nie powtórzyć. Przez wiele lat wasi naukowcy, rządy i generałowie nie baczyli na nasze ostrzeżenia; kontynuowali eksperymenty z siłami zła, które nazywacie energią nuklearną. Bomby atomowe mogą w jednej chwili zniszczyć Ziemię i istoty na siostrzanych światach. Odpady z atomowych siłowni zatrują waszą planetę na wiele następnych tysiącleci.

My, którzy podążaliśmy ścieżką ewolucji o wiele dłużej niż wy, od dawna zdaliśmy sobie sprawę z tego, że energia atomowa zawsze jest skierowana przeciwko życiu. Nie ma ona pokojowego zastosowania. Jej używanie, jak i badania nad zastosowaniami, muszą być natychmiast przerwane bo inaczej wszyscy ryzykujecie zniszczeniem. Wszystkie bronie zła muszą być usunięte.

Obecnie czas konfliktu należy do przeszłości. Rasa, której częścią jesteście, może przestąpić do najwyższych poziomów ewolucji jeśli pokażecie, że jesteście tego warci. Macie niewiele czasu, by nauczyć się żyć razem w pokoju i dobrej woli.

Niewielkie grupy na całej tej planecie uczą się tego, a istnieją po to, by przepuścić dla was wszystkich światło świtającego Nowego Wieku. Macie swobodę akceptacji lub odrzucenia ich nauk, lecz tylko ci, którzy nauczą się żyć w pokoju przejdą do wyższych dziedzin duchowej ewolucji.

Słuchacie kierowanego do was głosu Gramahy, przedstawiciela Galaktycznego Dowództwa Asztar. Wiedzcie również, że jest wielu fałszywych proroków i przewodników działających w waszym świecie. Wyssają oni z was waszą energię – energię, którą nazywacie pieniądzem – i użyją do niecnych celów dając wam w zamian bezwartościowe odpady.

Ochroni was przed tym wasza wewnętrzna boska jaźń. Musicie się nauczyć wrażliwości na wewnętrzny głos, który powie wam co jest prawdą, a co mętami, chaosem i nieprawdą. Uczcie się słuchać tego głosu prawdy, który jest w was, a wprowadzicie siebie na ścieżkę ewolucji.

Jest to nasze posłanie do naszych drogich przyjaciół. Przez wiele lat przyglądaliśmy się jak wzrastacie, także i wy oglądaliście nasze światła na waszym niebie. Wiecie teraz, że jesteśmy tutaj i że jest więcej istot na waszej Ziemi i wokół niej niźli wasi naukowcy przyznają.

Jesteśmy głęboko przejęci wami i waszą ścieżką ku światłu i zrobimy wszystko, co możemy, by wam pomóc. Nie obawiajcie się, starajcie się tylko poznać samych siebie i żyć w harmonii z drogami waszej planety Ziemi. My tu w Galaktycznym Dowództwie Asztar dziękujemy wam za uwagę. Opuszczamy teraz płaszczyznę waszej egzystencji. Bądźcie błogosławieni przez najwyższą miłość i prawdę kosmosu.

[Wg. czasopisma Two Worlds z maja 1978; opracowanie i tłum.: KMB z przedruku w A Quarterly Magazine dedicated to Sathya Sai Baba, No 39 (1993), s. 11-14]

Powyższa polska wersja orędzia została opublikowana w Nieznanym Świecie, Nr 10 (1993), s. 24-25, pod tytułem Głos z kosmosu wraz z opracowaniem Ireny Czajkowskiej.